Czas. Jak z niego korzystasz?

image
By Pawel Rawski On wtorek, Sierpień 06 th, 2013 · no Comments · In

Uwielbiam podróżować, słuchać muzyki, tańczyć, pomagać innym i ich uczyć. Tak, uczyć ludzi, kocham to i jest to już nieodłączną częścią mojego życia. Staram się też to wszystko łączyć, bo w końcu życie pasją to prawdziwe życie.

Dwa lata temu, również w wakacje, gdy byłem opiekunem na obozie dla dzieci, po drodze zatrzymaliśmy się, by zjeść jakiś obiad. Dziś pisząc te słowa, jestem dokładnie w tym samym miejscu, na tym samym postoju, na którym właściwie nic się nie zmieniło. Miejsce jest to samo, jednak ja po upływie dwóch lat, trochę inny.

 

Ostatnio spotkałem wiele osób, których nie widziałem czasem nawet kilka lat. Niektórzy z nich zmienili się ogromnie, co było widać po pierwszych kilku wymienionych zdaniach. Inni się ożenili, jeszcze inni mają już dzieci, niektórzy nawet zdążyli się już rozwieść i przeżyć kilka naprawdę hardcorowych akcji. Inni nie zmienili się praktycznie wcale. Niektórzy z nich wyciągnęli wnioski z własnych błędów, inni popełniają nieustannie te same, nawet się im bliżej nie przyglądając. Te wszystkie zdarzenia skłaniają mnie do pewnych refleksji dotyczących właśnie tytułowego korzystania z czasu.

Dwa lata to sporo, by coś zmienić, prawda? Zresztą tydzień też może być dla Ciebie dość długim okresem, zgadza się? Ile to jest właściwie dużo czasu? A ile jest mało? To zastanawiające, że czasem możemy dosłownie w przeciągu kilku sekund zmienić całkowicie część swojego życia, a niekiedy wprowadzenie zmian, znaczące podnoszenie standardów życia może nam zająć lata.

Przeszłość jaka by nie była, jest dobra, bo w końcu- była. Nie masz na nią wpływu, co absolutnie nie znaczy, że kompletnie nie ma znaczenia. Patrząc z perspektywy czasu, dziś zupełnie inaczej widzę to, co kiedyś było teraźniejszością. Zapewne za jakiś czas, na temat tych samych zdarzeń będę miał jeszcze inne myślenie. Dlaczego? Bo do tego czasu zapewne sporo się wydarzy, zapewne zrozumiem i nauczę się jeszcze więcej, przez co będę mógł jeszcze lepiej korzystać z tego, co było.

To co było jest niesamowitym zestawem zasobów, jeśli umiemy z tego korzystać. Niestety nie każdy tak na to patrzy. W końcu można zadręczać się jakąś własną pomyłką, czy niezbyt dobrą na tamten czas decyzją, zamiast przyjrzeć się temu, co jest obecnie. W końcu miejsce, w którym jesteś dziś to wynik każdej decyzji z przeszłości. Może więc warto popatrzeć z dystansem na to, co było i nauczyć się od siebie czegoś pożytecznego, by móc dziś jeszcze lepiej wpływać na to, co będzie jutro? Zrobisz, jak uważasz, to w końcu Ty decydujesz, na co przeznaczasz czas.

Podobnie i ja. Dwa lata temu również uczyłem ludzi. Czegoś innego niż dziś. Wtedy również czerpałem niesamowitą frajdę z tego, co robię, choć gdzieś tam w głębi czułem, że przecież mogę robić jeszcze więcej, jeszcze bardziej pożytecznych rzeczy. Zostawianie dawnego stylu życia nie należało do najłatwiejszych decyzji w życiu. Wtedy tak myślałem. Dziś wiem, że była jedną z sensowniejszych, jakie kiedykolwiek podjąłem. Skoro to czytasz i poświęcasz swój czas bądź nawet przeczytasz go kilka razy, by zgłębić jego sens jeszcze bardziej (zalecam), to wiedz, że dzieje się tak w ogromnej mierze przez jedną z moich decyzji. Podobnie jak i wiele innych, była podjęta w oparciu właśnie o czas.

Nie mam bladego pojęcia, co będzie jutro, ani nawet, czy to jutro nastąpi. I choć w to wierzę całym sobą, to nie chce żyć jak znaczna większość naszego społeczeństwa w iluzji tego, co może się zdarzyć. W tym pieprzonym pędzie dbania o tzw. lepsze jutro. Dlaczego nie mam dbać o lepsze dziś? Ciesząc się z tego, co dzieje się teraz. Co absolutnie nie znaczy, by nie mieć jasnych celów dotyczących przyszłości, czy by przestać marzyć. Wręcz przeciwnie. Snuj wielkie marzenia, wyznaczaj cele i działaj, by je osiągać, jeśli chcesz. Nie pozwól jednak samemu sobie ograniczać się tym, co było.

To smutne, jak wiele osób potrafi niemalże w nieskończoność dręczyć się wydarzeniami z przeszłości, nieustannie powtarzając je sobie w jakości full HD we własnym umyśle. Tylko po co? Co dokładnie ma to dać? To również smutne, jak inni tworzą ogromne wizje, przebogate w szczegóły, o wielkich firmach, o niesamowitych związkach, o szczęściu, o miłości… I siedzą na dupie, czekając, aż wszystko nagle spadnie im z nieba, ześle bóg, budda, wszechświat, mocargiczny pokemon, czy kto tam tylko chcesz.

Jeśli coś kiedyś komuś zawiniłeś i jesteś tego świadom, przeproś. Tak szczerze, nie dla kogoś, tylko dla własnego wewnętrznego spokoju. Gdy chciałeś coś komuś powiedzieć, a nie zrobiłeś tego, bo się bałeś, zrób to, jeśli nadal uważasz to za słuszne. Jeśli zawsze chciałeś coś zrobić, a powstrzymałeś się z jakiegoś powodu, zrób to, inaczej nigdy się nie przekonasz, czy było warto. A tylko i wyłącznie gdy sam spróbujesz, dając z siebie wszystko to, co możesz dać obecnie, nie będziesz miał do siebie w przyszłości o to pretensji. Nie będziesz miał przecież nic sobie do zarzucenia. Bo często pewnie tym się zadręczasz najbardziej. Tym, że nie zrobiłeś, nie powiedziałeś, nie spróbowałeś. Przestań i wyciągnij konkretne wnioski, dbając bardziej o to, co jest teraz.

Korzystaj z tego co było, i przede wszystkim, korzystaj z tego, co jest TERAZ. I mówię tutaj o dawaniu z siebie max 100% przez cały czas, jednak w trochę inny sposób. Gdy planujesz, planuj, bez myślenia o wszystkim, co będzie dla Ciebie przeszkodą. Przeszkodami zajmij się, gdy skończysz planować. Gdy z kimś rozmawiasz, bądź obecny do cholery, zostaw ten telefon, facebook’a i maila, jak ktoś będzie chciał się do Ciebie dodzwonić, niech poczeka, przecież masz obok siebie osobę, z którą rozmawiasz. Słuchaj, gdy mówi, zamiast gadać do siebie dialogiem wewnętrznym, a gdy Ty mówisz, mów tak, by ona chciała słuchać. Gdy jesz posiłek, to go jedz, skupiając się na smaku, na wyglądzie potrawy, jeśli chcesz. Jak odpoczywasz, też rób to na 100%. Zostaw wtedy myślenie o pracy, czy planowanie tego, co będzie. Paradoksalnie, z tego co widzę na przestrzeni lat, praktycznie każdy skupia się na tym, co było kiedyś lub myśli o tym, co jest do zrobienia. Będąc w pracy myśli o odpoczynku, więc nie pracuje konkretnie, a odpoczywając myśli o pracy, przez co tak naprawdę nie odpoczywa. Gdzie tu jest sens?

Po prostu skup się na czynności, którą wykonujesz w danej chwili. I korzystaj z tego czasu, jaki masz obecnie, bo nikt z nas nie wie, ile tego czasu właściwie będzie.  Dwa lata temu jechałem na obóz w roli opiekuna i nauczyciela tańca, relaksując się przy muzyce. Dziś także jadę na obóz, również relaksując się przy muzyce, również będę uczył tańczyć, jednak oprócz samego tańca, będę pewnie uczył skuteczniejszego sposobu myślenia, pokazywał ludziom sposoby na lepsze wyrażanie  emocji w tańcu i wiele, wiele więcej. Po drodze zdążyłem również stworzyć nowe programy szkoleniowe, wymyślić kilka nowych ćwiczeń i w końcu zabrałem się do tworzenia największego i najbardziej zaawansowanego jak dotąd szkolenia, na które czeka niemała grupa ludzi. Podczas jednej podróży zdążyłem też zaplanować kilka kolejnych konkretnych działań i przeanalizować to, co mi nie wyszło w ubiegłym tygodniu, wyciągając wnioski na przyszłość. Korzystając z dobrodziejstw posiadanego sprzętu, piszę również ten tekst, by samemu móc kiedyś do niego wrócić i przypomnieć sobie to, o czym i jak myślałem, gdy go tworzyłem, mając nadzieję, że i dla wielu osób będzie konkretną inspiracją.

To wszystko podczas jednej, kilkugodzinnej podróż,y w której mógłbym zrobić znacznie więcej, jednak teraz czas przeznaczam na totalny relaks przed wieczornymi warsztatami, bo tam także, jak zawsze dam z siebie 100%. To było owocne kilka godzin. Jak wyglądało te kilka Twoich?

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook