Ceń siebie, bo inaczej…

image
By Pawel Rawski On wtorek, Październik 29 th, 2013 · 7 Comments · In

Czasem przyznanie się do błędu przychodzi dość trudno. Do kilku już szczególnie, a publicznie jest  rzadko spotykane. Niczym 5 tysięcy złotych leżących na ulicy. Nie mniej jednak lubię robić rzeczy należące do rzadkości. Stąd też inspiracja do tego wpisu, bo dopiero nie tak dawno temu zrozumiałem, że sam popełniałem tak ogromnie przerażający błąd, który myślę, że zaczniesz dostrzegać niemalże wszędzie dookoła po przeczytaniu tego tekstu.

Polska jest wciąż takim środowiskiem, gdzie w dzisiejszych czasach pieniądze są pewnego rodzaju tematem tabu. Co przez to rozumiem? Ano chociażby to, że jeśli za godzinę swojej pracy zarabiasz minimum 50zł, to nie pogadasz sobie z kimś (niestety wciąż znaczna większość), kto zarabia 7zł za godzinę. Nadal gdy powiesz wprost, otwarcie i na głos wielu ludziom, że cenisz swoje usługi i np. chcesz podwyżki od Twojego szefa, tak wysoce prawdopodobne jest, iż większość Twoich znajomych skwituje Cię zdziwioną miną i jakże to pięknym, polskim tekstem „pojebało Cię?”

Ogromny problem leży nie w samym podejściu do pieniędzy, a w podejściu do samego siebie. Przeczytaj to uważnie – to jak traktujesz siebie, wpływa na to, ile pieniędzy zarabiasz! Jeśli uważasz, że jesteś mizerny, Twoja praca jest słaba i sam sobą reprezentujesz niezbyt wiele, nie dziw się, że zarabiasz mało. Ba, nie da się zarabiać sporo- cokolwiek dla Ciebie to znaczy, jeśli nie zaczniesz cenić lepiej samego siebie. Nie ma takiej opcji! Ponieważ jeśli mierzysz nisko, tam właśnie lądujesz. Uwaga, to samo działa w drugą stronę, jeśli mierzysz wyżej, tam też dotrzesz.

Kiedyś przytakiwałem bez większego namysłu, gdy słyszałem powiedzenie- „pieniądze szczęścia nie dają”. Pewnie podobnie jak i ja, gdy byłeś młody, nie przyglądałeś się za bardzo takim myślom, dlatego pięknie wpadały do Twojego umysłu, który był pozbawiony odpowiednich filtrów. Bo fakt, same pieniądze szczęścia Ci nie dadzą, ale bez nich… no prawdę powiedzawszy nie wiem, jak je osiągniesz. Jak znasz jakiś fajny pomysł, daj mi znać, może go po prostu nie zauważam. Oczywiście, że szczęście jest kwestią wewnętrzną, jednak nawet, by to zrozumieć, czasem dobrze jest zainwestować w wiedzę. Co ciekawe, zwróć uwagę, że to zdanie zazwyczaj wypowiadają ci, którzy nie posiadają takiej gotówki, by żyć na naprawdę wysokim poziomie.

Popatrzmy dalej. Sytuacja czysto hipotetyczna. Jeśli jesteś mężczyzną, kupujesz sobie nowy telefon. W końcu lubimy te wszystkie gadżety i bajery. Kosztował Cię 100 zł, jego funkcje to dzwonienie, pisanie (tylko SMS-ów) i… tyle. Z drugiej strony masz sprzęt, za który zapłaciłeś 3 tysiące złotych. Tak, wiem, że wiele osób może to dziwić, jednak są ludzie, którzy mogą zapłacić znacznie więcej za nowy telefon. Ten jednak ma super bajery, najlepszy ekran, dwie kamery full HD, możliwość robienia 15 zdjęć na sekundę, ogrom giga pamięci i całą masę mniej lub bardziej przydatnych rzeczy.

Teraz, jak podchodzisz do tego sprzętu? Ten pierwszy jak pieprznie o podłogę kilka razy, to nawet Cię to nie ruszy. Jak Twoja znajoma przez przypadek na nim usiądzie, raczej nie wpłynie to na Ciebie mocno. Jednak, gdy zapłaciłeś za niego kilka tysięcy, które sam ciężko zarobiłeś… No cóż, tutaj nawet najdrobniejsza rysa, broń Cię panie boże na ekranie albo nawet na folii ochronnej, może Ci ogromnie przeszkadzać, zgadza się?

Było dla mężczyzn, teraz więc dla kobiet. Wyszedł super mega krem do twarzy, ale taki, że jak go stosujesz rano, to nie dość, że coś takiego jak zmarszczka odchodzi w zapomnienie na zawsze, to Twoja skóra jest perfekcyjnie wygładzona, delikatna, a dodatkowo w formule tego kremu znajdują się specjalnie skonstruowane endorfiny, które docierają do Twojego organizmu.

Teraz, jak podchodzisz do stosowania tego kremu? W sensie, ile go nakładasz na twarz? Mimo że instrukcja jasno zakłada, by była to mała ilość. Jednak jestem pewny, że gdyby ten krem kosztował np. 20zł, to podchodziłabyś do zawartości ze znacznie mniejszą dbałością, niż gdyby kosztował tysiąc. Zgadza się? Ajjj, no tak, Ty byś tak nie miała, ale na pewno znasz koleżanki, które tak by do tego podchodziły.

Wracając do tematu. Skoro inaczej traktowałbyś rzeczy, tak samo inaczej traktujesz usługi. Prosty przykład, gdy kiedyś uczyłem się masażu od osoby, która pracowała w bardzo dobrym jakościowo i ceniącym siebie wysoko salonie. Dla niej absolutnym standardem było to, i uwaga, bo teraz się pewnie zdziwisz, że klient, gdy przychodzi jest czysty, umyty i zadbany. Jak pięknie było posłuchać, gdy jedna z osób w grupie narzekała przez kilka zajęć, jakie osoby przychodziły do niej na masaż… I być może teraz coś jesz lub po prostu nie chcesz oczami wyobraźni zobaczyć tych obrazów, więc ominę tę cześć. Jednak uwierz, że słowa „wałkujący się bród” po usłyszeniu takich historii, nabierają innego wymiaru.

Zastanów się przez chwilę, jak Ty podchodzisz do usług, jakie świadczysz? Czy oby na pewno kosztują one tyle, ile są warte? Czy jeśli zostajesz po godzinach, bo szef Ci kazał, bierzesz za to dodatkowe pieniądze? Czy raczej boisz się powiedzieć cokolwiek w tym temacie, bo myślisz, że może mu się to nie spodobać?

Prawdę powiedziawszy, nie mógłbym napisać tego tekstu jeszcze kilka tygodni temu. Ba, nawet kilka dni temu czułbym się niespójny, pisząc te słowa. Dlaczego? Bo sam często nie ceniłem wystarczająco samego siebie. A nawet gorzej, uczyłem również tego innych. W końcu tym się zajmuję- uczeniem ludzi. A sam fakt tego, że dajesz im maksymalnie dużo za bardzo małe pieniądze nie jest dobry. I co ciekawsze, nie jest dobry dla nich. Ponieważ jak bardzo byśmy tego nie chcieli, jesteśmy bardzo silnie nauczeni, że to co tańsze jest mniej wartościowe. A nikt z nas nie chce być postrzegany jako mniej wartościowy i dosłownie, tani.

Nie patrz na siebie jako osobę niegodną wielkich sum. Przestań myśleć, że to, co robisz jest mało wartościowe, jeśli naprawdę wkładasz w to serce i całego siebie, poświęcając się temu bez reszty. Oczywiście, że nie wszyscy będą zadowoleni tym, jak bardzo cenisz siebie. Jednak jest to jasny sygnał, że Twoje usługi nie są dla nich. Nie musisz być banknotem dwustuzłotowym, by się każdemu podobać.

Tak na koniec, jeśli ktoś Ci powie, że „pieniądze nie są ważne”, poproś go, by oddał Ci swoje. Dla Ciebie pewnie są istotne, jeśli dla niego nie, to po co miałby je mieć?

Morał tego artykułu, jak się domyślasz, jest niesamowicie prosty – ceń siebie, bo inaczej nikt nie będzie cenił Ciebie. A w wersji bardziej młodzieżowej- ceń siebie, bo inaczej  masz przesrane.

 

7 komentarzy “Ceń siebie, bo inaczej…

  1. Michał

    Nie żebym, nie cenił wartości jakie przekazuje ten artykuł bo jest dobry, ale jednak PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ! i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej, dają wygodę, uciechy życia codziennego, ale nie szczęście, u nas dostatek przysporzył nam tylko i wyłącznie problemów, wręcz ukrywaną zawiść pod postacią głupiego uśmieszku koleżanki/kolegi z pracy itp. A wyzysk doprowadził nas tylko do ogromnych długów i problemów finansowych (które mogą mieć jakieś podłoże w tej zawiści, niby w to nie wierzę, ale mówi się, że energię można sobie przekazywać, więc jak wiele osób, życzy komuś źle…. dopowiedz sobie dalej). Nie… pieniądze szczęścia nie dają, chodź są niezbędne aby to szczęście zdobyć.

  2. Joana

    Wiem, że ten tekst jest o wycenianiu siebie, ale strasznie mnie korci, żeby napomknąć o tym stwierdzeniu „Pieniądze szczęścia nie dają”. PRAWDA! I nie mów, że nie. Doświadczyłam na własnej skórze, że to jest najprawdziwsza prawda. Zarobiłam naprawdę dużo kasy ostatnio, tak, że nie muszę się narazie o nic martwić. Ale wciąż nie byłam szczęśliwa, a wiesz dlaczego? Bo szczęście to stan umysłu, spokój ducha, życie w harmonii ze sobą i światem. Jak się ma kasę, to można nakupić sobie tych wszystkich drogich pierdół, które na chwilę zagłuszą problemy w głowie, ale to będzie efekt tymczasowy, bo szczęście przy pieniądzach to jest tylko efekt uboczny i chwilowy.

    1. Paweł Rawski

      Jak pisałem wcześniej „same pieniądze szczęścia nie dadzą”, a gdybym miał bardziej rozwinąć tę myśl, to napisałbym że, pieniądze dają Ci więcej tego, co już masz w sobie.

  3. Eliza

    Dzięki za fajny artykuł, święta racja.

  4. Piotrek Wołoszun

    Dobry wpis, ale poza cenieniem samego siebie warto jeszcze przypomnieć, że podstawą jest wnoszenie wartości dodatniej.

    Ja spotkałem najwięcej osób które:
    a) są bardzo wartościowymi osobami, ale bardzo skromnymi – deprecjonują samych siebie, swoją wiedzę, umiejętności, ogólnie wartość którą wnoszą w danym kontekście. Tak nas wytresowali w szkole – „nie wychylaj się gnoju” :(
    b) są pewnymi siebie cwaniakami, ale za cienką fasadą jest tylko pustka i głośne szczekanie aby ją zagłuszyć

    Znalezienie złotego środka wbrew pozorom nie jest proste, ponieważ cały czas się zmieniamy, pod pewnymi względami rozwijamy się i nasza wartość rośnie, inne nasze umiejętności zaniedbujemy i ich wartość idzie na południe. Warto być tego świadomym, nie żyć cały czas obrazem siebie z przeszłości i co jakiś czas aktualizować sobie w głowie swój aktualny status i jego wartość.

  5. Maja

    Bardzo dużo prawdy znalazłam w tym artykule. Nie ma się co oszukiwać – jeżeli ludzie zauważą, że my sami siebie nie cenimy, nie dbamy o swoją wartość, również i oni nie będą nas traktować poważnie, nie będą nam ufać, nie będą nam powierzać żadnych zadań, stawiać wyzwań. Jednak aby cenić samego siebie, to trzeba od siebie wymagać i tu jest sedno sprawy w moim odczuciu.

  6. nawmi

    cały tekst spoko i prawdziwy i fajnie się go czyta, ale porównywanie wartości siebie do posiadanych pieniędzy i całyt tekst o pieniądzach był kiepski… czytam po kolei wszystkie wpisy, ale ten musiałam skomentować, bo te pieniądze totalnie nie pasują tu…

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook