Częste problemy w związkach

image
By Pawel Rawski On poniedziałek, Kwiecień 01 st, 2013 · 6 Comments · In

Istnieją różne powody rozpadu związku. Ciężko byłoby napisać o wszystkich z nich, jednak w tym wpisie podzielę się z Tobą tymi, które sam często dostrzegam w różnych relacjach. Tak więc, jeśli jakiś związek w Twoim życiu się rozpadł, a Ty nie wiesz dlaczego lub aktualnie znajdujesz się w związku i chcesz by tak było nadal, poświęć chwilę na przeczytanie tego artykułu.

 

Pierwszym z często występujących problemów jest –życie z wyobrażeniem o drugiej osobie. Niestety to zjawisko jest dość częste. Ludzie gdy się poznają często idealizują drugą osobę, przez co wyolbrzymiają jej zalety, nie widząc wad. Tworzą wtedy obraz/wyobrażenie o danej osobie, przez co nie dostrzegają tego, jaka w istocie jest. Problem jest o tyle duży, że w momencie, gdy zaczynamy funkcjonować w taki sposób, tracimy możliwość prawdziwego poznania „naszej drugiej połówki”. Niekiedy życie z takim obrazem trwa nawet kilka lat i jest przyczyną wielu kłótni i spięć w związku. Zdarza się nawet, iż tak bardzo przyzwyczaimy się do dawnego wyobrażenia, że nie chcemy się z nim rozstać. W taki sposób możemy zacząć tworzyć bardzo toksyczne związki. Prosty przykład: Robert poznaje Gabrysię. Facet jak to facet, początkowo zwraca uwagę na walory wizualne Gabrysi, które totalnie go oczarowują. Na całe szczęście Robercik to całkiem przyjemny chłopak i zamiast jedynie myśleć o Gabrysi, robi coś, by i ta się nim zainteresowała. Udaje mu się dokonać tego jakże to chwalebnego czynu i pomiędzy nimi „coś zaczyna iskrzyć”. Po pewnym czasie znajomości ich relacja przeradza się w coś, co społecznie nazwane jest – związkiem. Robert nieustannie zafascynowany jest wyglądem swojej kobiety, jednak kompletnie nie zwraca uwagi na to, jak często Gabrysia ma go daleko w… nosie. W końcu jest z atrakcyjną laską, za którą wszyscy się oglądają, więc nie dość, że sam ten fakt napawa go dumą, to jeszcze i poważanie społeczne idzie w górę. Niestety Gabi to taki rodzaj kobiety, która lubi manipulować innymi i zazwyczaj nic jej nie pasuje, a do jej pasji należy nieustanne marudzenie, które opanowała już na poziomie mistrzowskim. Robercik jest jednak cierpliwym gościem, który bardzo szybko się przywiązuje, dlatego znosi wszystkie wybryki i zachcianki swej partnerki… Końcówkę tej relacji dokończ sobie sam, bo być może Robercik się ocknie i zda sobie sprawę z tego, że Gabi nie jest jego drugą połówką, albo też tego nie zrobi i będzie funkcjonował w tym jakże to „pięknym” związku długie, długie lata. Widzisz, Robert na samym początku stworzył wyidealizowane wyobrażenie o Gabrysi, które nijak się miało do rzeczywistości. Gdy spędzili razem kilka bardzo miłych chwil i mieli okresy, w których wszystko się układało, to za każdym razem, a tych było znacznie więcej, gdy Gabi pokazywała, że nie jest odpowiednią partnerką dla Roberta, ten przywracał sobie nieustannie myśli w stylu „wtedy było nam tak dobrze, więc takie chwile jeszcze nadejdą”. Wszystko byłoby ok, gdyby takie momenty się pojawiały, jednak ich już praktycznie nie było w rzeczywistości, były jednak w głowie Roberta, podobnie jak całkiem fajny obraz partnerki, który nijak miał się do rzeczywistości. Kolejnym problemem jest próba odmienienia partnera.Gdy zaczynamy relacje z dana osobą i na siłę próbujemy ją do czegoś przekonać lub zmienić, efekt zawsze jest jeden – odepchnięcie. Im bardziej kogoś przekonujesz, tym bardziej dana osoba tego nie chce, im mocniejszy nacisk, tym mocniejsza obrona. Innymi słowy to tak, jakbyś powiedział do swojego partnera : „Taki jaki jesteś, nie wystarczasz.”Zamiast odmieniać drugą osobę, zaakceptuj ją taką, jaka jest. Gdy dostrzegasz w kimś coś, co chcesz zmienić, najpierw popatrz, czy oby nie masz tej cechy w sobie i zwyczajnie ją zaakceptuj. Jeśli dana osoba nie spełnia Twoich oczekiwań, pamiętaj o tym, że nie jest to jedyna osoba na świecie. W końcu każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy, warto o tym pamiętać. Nie znam autora tych słów, jednak wg mnie są bardzo trafne :

„Miłość to całkowite zaangażowanie w rozwój potencjału drugiej osoby.”

 

Brak zaangażowania. Brak pełnego zaangażowania może wynikać np. z lęku, że związek się rozpadnie. Zwyczajnie w świecie boimy się zaangażować, bo możemy zostać zranieni. Nierzadko dzieje się tak, ponieważ myślimy, że skoro w przeszłości tak się stało, to i teraz tak będzie. Pamiętaj – przeszłość nie równa się przyszłości. Jeśli więc zależy Ci na drugiej osobie, bądź sobą i miej odwagę się w pełni zaangażować. Zastanów się przez chwilę, nawet jeśli związek się rozpadnie, co będziesz miał wtedy sobie do zarzucenia? Dość częste zjawisko to także brak dopasowania. W momencie gdy dwoje ludzi się poznaje, każde z nich ma swoje pasje, nawyki, zwyczaje. Jednak człowiek to taka istota, która nieustannie się rozwija. Czasem zdarza się, że obiera inny kierunek niż jego partner. W końcu zdarzyło Ci się chyba rozwinąć zupełnie nowe zainteresowania, czy zmienić poglądy na różne tematy. To także jest całkowicie naturalne, że nie od razu znajdziemy osobę, z która się idealnie dopasujemy. Jednak cały proces szukania może być fascynującą przygodą. Jeśli aktualnie znajdujesz się w związku, który jest dla Ciebie naprawdę ważny, oto jedna z bardzo prostych, jednak ogromnie skutecznych metod na jego poprawę. Usiądź ze swoim partnerem i najzwyczajniej w świecie zapytaj:” Co możemy zrobić lub przestać robić, by poprawić jakość naszego związku?” Pamiętaj, że najszczersze rozmowy to klucz do głębokich, trwałych i najprawdziwszych relacji z drugą osobą. Jeśli czytając ten wpis, doszedłeś do jakichś ciekawych wniosków, podziel się nimi proszę w komentarzach poniżej.

6 komentarzy “Częste problemy w związkach

  1. Gosia

    Tak, fakt chciałabym porozmawiać, bo wspomniałeś jak fajnie jest usiąść komuś na kolana i powiedzieć po prostu porozmawiajmy…ale jak druga osoba pragnie tego i ma chęć odblokowania własnych myśli…oraz zablokowania zakorzenionych spraw z dzieciństwa..to tak! Wtedy biegnę i tak właśnie robię…

  2. Piosenki o miłości

    Wydaje mi się, że wszystkie z powyżej opisanych problemów dotknęły i mnie, a raczej mój własny związek – to taki uniwersalny opis wszystkiego tego, co dzieje się w przypadku związków, które nie mają szans na przyszłość. Czas pokazał, że jednak tego typu problemy na dłuższą metę stają się zbyt wielkie, by sobie z nimi radzić. Takie moje zdanie.

  3. Anastazja

    Heej. Jestem w zwiazku prawie 2 lata. juz 3 raz do siebie wrocilismy ale za kazdym razem jest to samo lub jeszcze gorzej. Mieszkamy ze soba od ponad roku. Codziennie sie klucimy o glupie rzeczy. Ja juz nie mam sily walczyc i nie widze nas razem w przyszlosci …wydaje mi sie ze zupelnie nie pasujemy do siebie charakterami, dwie inne osoby, inne poglady i plany na zycie. ciezko mi zakonczyc zwiazek bo jestem sama za granica a chlopaka znam prawie od poczatku mojego przyjazdu tutaj. on ciagle prosi o kolejne szanse ale dla mnie to i tak przedluzanie czegos co nie ma sensu …chyba sie pogubilam

    1. pawel

      trudno jest ze zwiazkiem za granica strach przed samotnoscia jest silniejszy niz zerwanie sam tak mam

  4. Randkuję online

    Wydaje mi się, że dłuższy staż związku sprawia, że nie ma chyba pary, która nie doświadczyła by przynajmniej części z opisanych tu problemów. Co więcej, myślę że większość doświadczyła prawie wszystkich problemów. Dobrze jest wiedzieć, że coś takiego może nastąpić i wcześniej się na to przygotować kontratakując :)

  5. Gustaw

    Jestem tutaj bo szukam odpowiedzi na pytanie dlaczego ? Poznałem 2 lata temu piękną i wartościową kobietę która na początku naszej znajomości była zafascynowana moją osobą. Akceptowała moje decyzje, akceptowała mój styl życia, akceptowała mnie całego i mówiła że jestem jej księciem. Po pół roku zaczęła mi zwracać uwagi i mieć wymagania. Po roku zaczęły się wymówki i pretensje. Rozstaliśmy się tydzień temu. Ja facet 49 lat , po rozwodzie 5 lat, dwoje dorosłych dzieci. Ona 36 lat rozwódka od 5 lat, dwójka dzieci w wieku szkolnym. Mieliśmy się pobrać, mieliśmy stworzyć kochającą się rodzinę. Te ciągłe kłótnie bardzo nas wykończyły, czasami czułem się tak bezsilny że sam zrywałem kilka razy. Potem wracaliśmy do siebie, tłumaczyliśmy sobie co robić żeby się nie kłócić. To ja często tłumaczyłem jej żeby nie robiła afer z błahych powodów. Tłumaczyłem bo uważałem że się niepotrzebnie czepia psując tym samym nasz związek. Teraz widzę to inaczej. Byliśmy ze sobą dwa lata, nie mogliśmy ze sobą zamieszkać przez nie pozamykane moje sprawy. Spotykaliśmy się w weekendy spędzając ze sobą cudowne chwile. Mieszkaliśmy w miejscowościach oddalonych o ponad 100 km. Teraz wiem że jej czepialstwo i chorobliwa zazdrość np. o to że miałem zajęty telefon w godzinach pracy wynikały jedynie z tego że zbyt długo nie mogliśmy zamieszkać razem. Ona potrzebowała mieć faceta przy sobie, kłaść się z nim spać i budzić co rano. Mówiła mi o tym a ja zbyt lekko to przyjmowałem, zamiast ją bardziej zapewniać i uspokoić przypominałem jej że kiedyś zaakceptowała taki układ. Ona po prostu nie dawała sobie z tym wszystkim rady. Parę razy zawiedli ją już faceci, ona chciała jedynie mieć rodzinę i spokój. Tak jak wspomniałem zerwałem z nią w czasie kłótni dwa razy. Dwa razy po tym zrozumiałem że źle zrobiłem. Dwa razy prosiłem o następną szansę. Obydwoje przyznawaliśmy że popełniamy błędy, ona była chorobliwie zazdrosna a ja nie miałem zawsze dla niej czasu bo dużo pracowałem. Przepraszaliśmy się za to i obiecywaliśmy że się zmienimy bo bardzo nam zależy na tym żeby być razem i się pobrać. Niestety kłótnie się nasilały, było coraz więcej podejrzeń i pretensji. Ja miałem swoje racje a ona swoje. Każde z nas trzymało się swoich słupków wiedząc że to szkodzi naszemu związkowi. Prosiłem ją o pójście na terapię dla par, niestety nie mogłem jej do tego przekonać. Zdecydowałem się sam pójść na 12 kroków aby wzmocnić swoją samoocenę. Potrzebowałem więcej sił aby nie dać się prowokować w kłótniach o bzdury. Bo te wszystkie kłótnie były o bzdury. Żadne z nasz nie kłamało, żadne z nas nie zdradziło, żadne z nas świadomie nie krzywdziło. Jednak już gdy wiedziała że zdecydowałem się na 12 kroków były wymówki i zazdrość że będę rozmawiał z innymi o naszych problemach, zazdrość oto że poznam tam jakąś fajną panią i ją zostawię. Chciałem nam pomóc, bardzo kochałem, bardzo mi zależało żeby to wszystko uratować. Kłótnie się nasilały, ja nie miałem już sil,prosiłem aby nie robiła ich bo kłócimy się o bzdury a to rozwala nasz związek. Do tego doszła jej przyjaciółka. Osoba z którą ona jest w bardzo bliskiej relacji tak że czasami czułem się jakbym był w jakimś trójkącie. Mówiła o tym że przyjaciółka jest dla niej najważniejszą osobą, gdybyśmy nie byli razem to spędzałaby z nią każdą chwilę bo ciągle czuje jej brak. Często kłóciliśmy się o nią bo nie chciałem aby wiedziała o naszych intymnych sprawach. Ta sama przyjaciółka była z nią w jej poprzednim zawiązku z facetem, doradzała jej i pod jej wpływem ona zerwała tamtą znajomość( tak mi kiedyś opowiadała i mówiła że nie popełni tego błędu ponownie ). Teraz było jednak podobnie, pokazywała swojej przyjaciółce moje smsy i emalie, konsultowała się z nią i radziła co robić. W czasie gdy byliśmy razem średnio co dwa tygodnie przyjaciółka przyjeżdżała do niej na noc na ploteczki i spały razem w jednym łóżku. Przyznaję nie rozumiem tej relacji, być może dlatego że nigdy nie miałem w swoim życiu takiego przyjaciela. To wszystko doprowadziło do tego że czułem się zaszczuty, wpędzony w poczucie winy, nie wiedziałem już dlaczego ona ze mną jest. Czy naprawdę mnie kocha czy jest tylko dlatego że mam dom a jej zależy na tym żeby zabezpieczyć swoim dzieciom dach nad głową. Porównam to do opowieści z żabą. Jak ją wrzucimy do gorącej wody to zaraz z niej wyskoczy. Jednak gdy ją wrzucimy do zimnej wody i zaczniemy ją stopniowo podgrzewać to żaba będzie się przyzwyczajać aż się ugotuje. Ja nie chciałem się ugotować, szukałem rozwiązań, widziałem jak się niszczymy, nic do niej nie docierało, miała swoje racje, nie mogłem już tego wytrzymać. Bardzo ją kochałem, bardzo mnie to bolało … ponownie ją zostawiłem przepraszając za wszystko i tłumacząc dlaczego tak zrobiłem. Myślałem że dam radę, myślałem że minie jakiś czas i wrócimy do siebie ba nadal ja bardzo kocham. Rozstaliśmy się tydzień temu, to jest najdłuższy tydzień w mim życiu. Już następnego dnie po rozstaniu chciałem się spotkać i porozmawiać, Przeprosiłem że znów zwiodłem, niestety ona cały czas mówi że ją zawiodłem i że już nie może zaufać. Komunikujemy się wyłącznie przez email. Napisałem wiele wiadomości w których przepraszam że nie miałem cierpliwości do jej pretensji i uwag, prosiłem o to żebyśmy wrócili do siebie … jedyną odpowiedzią jest to że musi sobie ułożyć życie na nowo a ja jej w tym przeszkadzam oraz to że mi nie może zaufać. Ten tydzień to był mój płacz, wspominanie jej, wspominanie bzdurnych kłótni w których ja jako facet powinienem je przerwać, przytulić i uspokoić … niestety brakowało mi sił, byłem zbyt słaby, zbyt mało męski. Żałuję tego bardzo, żałuję że ją skrzywdziłem, bardzo bym chciał żebyśmy kiedyś byli razem. Nie mogę sobie znaleźć miejsca, nic mnie nie cieszy, przeglądam fora żeby z kimś się podzielić tym co czuję. Przepraszam że się tak rozpisałem , jednak ból jest tak duży że musiałem to zrobić. Wracając do wątku czy dawać sobie szansę i ile razy. Ja uważam że jeśli jest prawdziwa miłość to szansę trzeba sobie dawać cały czas. Myślę że nie jesteśmy psychopatami którzy tylko się czają aby kogoś zamęczyć. Jesteśmy ludźmi z wadami, jesteśmy ludźmi którzy potrzebują mieć kogoś i kogoś kochać. Problemem jest to że się nie słuchamy, problemem jest to że mamy pretensje, problemem jest to że nie czujemy się pewnie, problemem jest to że mamy swoje racje a nie chcemy zrozumieć racji drugiej strony. Czasami uważamy że partner z którym zerwaliśmy miał wady, był zły, pewnie gdzieś tam jest książę na białym koniu który będzie tym wymarzonym. Ja uważam że za każdym razem będzie tak samo. To nie partner ma zaspokajać nasze potrzeby, to my mamy robić tak żeby ten ktoś czuł się z nami dobrze, to jest prawdziwa miłość. Miłość która nie oczekuje, która nie ocenia, która jest bezinteresowna. Nie piszę tu o tym że trzeba podawać facetowi piwo i łapać puste butelki gdy je wyrzuca do kuchni i tym pokazywać że się kocha. Piszę o normalnych relacjach ludzi którzy się poznali, postanowili być ze sobą i mają jakieś problemy. Zawsze trzeba rozmawiać. No i na koniec prośba do tak zwanych przyjaciół. Jeśli uważasz się za prawdziwego przyjaciela to zamiast obmawiać kogoś za plecami i sugerować żeby twoja przyjaciółka się rozstała z osobą którą kocha, pomóż jej utrzymać jej związek. Nie wiesz co czuje osoba której doradzasz, nic tak na prawdę nie czujesz a stawiasz się w roli lekarza związku. Jeśli Ci tak na prawdę zależy na tym żeby Twojej przyjaciółce się dobrze wiodło to w czasie takich problemów skontaktuj się z jej partnerem i postaw się w roli mediatora a nie sędziego. Jeśli uraziłem jakichś przyjaciół to przepraszam, wszyscy nie są tacy sami. Ja wiem że gdyby ktoś mnie nazywał swoim przyjacielem i miał problemy w związku to zrobiłbym wszystko żeby pomóc temu związkowi a nie doradzać żeby go zakończyć.
    Jeszcze raz dziękuję że mogłem to tutaj napisać. Jeśli moja historia komuś pomoże wcześniej zrozumieć skąd się biorą problemy to będzie mi miło. Ja zobaczyłem to zbyt późno. Straciłem bardzo wartościową osobę przez to że zbyt mało ją słuchałem. Teraz cierpię i czekam choć na jeden sms od niej … niestety telefon milczy a w moim sercu jest duży smutek i żal . Dziękuję

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook