Pułapki rozwoju

image
By Pawel Rawski On czwartek, Kwiecień 25 th, 2013 · no Comments · In

Jak wszystko na świecie, tak i rozwój ma swoją, nazwijmy to ciemną stronę. Pułapki, w które bardzo łatwo jest wpaść, gdy zawczasu nie jest się ich świadom. Postaram się przedstawić te najistotniejsze, które czasem przerabiałem sam, a czasem dostrzegam je w środowisku.

Wszystko naraz

Najpierw jest jakiś impuls, chęć zmiany, rozwikłania jakiegoś problemu, usłyszana opinia od znajomego czy pożyczona książka. To taka pierwsza zajawka, z której część ludzi później wsiąka w rozwój dalej. I wszystko jest okej, gdy się to robi z głową, a nie tak jak to bywa często, czyta stertę książek, z których tak naprawdę się nic nie wynosi. Rozmawiałem czasem z osobami, które przeczytały ogromną ilość naprawdę wartościowych materiałów, jednak gdy ich pytałem, czego konkretnie się z nich nauczyli, nie potrafili mi odpowiedzieć. Większość książek z dziedziny rozwoju ma w sobie masę bardzo przydatnych ćwiczeń, są one po to, by prawdziwie zrozumieć i doświadczyć materiału w nich prezentowanych, dlatego jeśli chcesz naprawdę coś zrozumieć, rób te ćwiczenia. Jedno po drugim, bo myślenie „przeczytam tę książkę i wrócę do ćwiczeń” z tego co wiem, raczej kończy się tym, że łapie się następną. Spoko, zdążysz przerobić wszystko to, co jest Ci potrzebne, jednak rób to dokładnie, bo tylko i wyłącznie wtedy będziesz mógł zobaczyć efekt, a w końcu o to chodzi.

Podobnie wygląda kwestia szkoleń. Dość ważne, by uświadomić sobie to od samego początku – żadne szkolenie, żaden trener nic za Ciebie nie zmieni, jedynie Ty swoją pracą możesz to zrobić. Jeśli oczekujesz, że jadąc na szkolenie, Twoje życie zmieni się samo, w magiczny sposób, to przestań się oszukiwać, bo tak się nie stanie. Na szkoleniu możesz dostać konkretną wiedzę, poznać zupełnie nowe rzeczy, techniki które, gdy są przez Ciebie ćwiczone, dają trwały rezultat. Jego jakość jednak zależy już tylko i wyłącznie od Ciebie. Wg mnie każde szkolenie zaczyna się po jego zakończeniu, ponieważ wtedy jest czas na sprawdzanie i wprowadzanie wszystkiego tego, co jest dla Ciebie najskuteczniejsze, m.in. dlatego czasem możesz pojechać na jeden dzień do dobrego trenera, a pracy mieć na kilka miesięcy.

Pamiętam, gdy sam zdałem sobie sprawę, w jak wielu rejonach można się rozwijać i jak holistyczny jest prawdziwy rozwój.  W pewnym momencie dosłownie nie wiedziałem, za co mam się łapać dalej, a wszystko chciałem umieć oczywiście od razu. Na szczęście dziś mam już ten etap za sobą, a Ty nie musisz przez niego wcale przechodzić, bądź po prostu świadom tego, że na wszystko jest odpowiedni moment i do wszystkiego potrzeba czasu i sporej ilości praktyki. Bo żadna zmiana nie dzieje się sama, to Ty ją tworzysz.

Misja ratowania wszystkich, wszędzie i zawsze

Uważam, że to pewnego rodzaju etap, przez który przechodzi chyba każdy, kto w temacie rozwoju posiedzi chwilę dłużej i pozna sporo skutecznych narzędzi. Problem, jaki się wtedy pojawia, polega na tym, że chcemy pomóc wszystkim, zawsze i wszędzie. W szczególności naszym najbliższym- przyjaciołom czy rodzinie. Właściwie z jednej strony to całkiem logiczne, skoro masz umiejętności pomagania komuś, kto jest dla Ciebie ważną osobą, bo wiesz, z czym ma problem i naprawdę umiesz go rozwiązać, to czemu tego nie zrobić? Cały zonk polega właśnie na tym, że nie każdy chce Twojej pomocy i im wcześniej to zrozumiesz, tym lepiej zarówno dla Ciebie jak i dla innych. Nie twierdzę, że to będzie na początku łatwe, jednak zapamiętaj, że są ludzie, którzy chcą mieć swoje problemy i chociaż dałbyś im najlepsze technologie i postawił koło nich armię coachów, to i tak to nie pomoże, a może nawet zaszkodzić. Nie każdy chce brać odpowiedzialność za swoje życie, nie każdy chce je zmieniać, nie każdego interesuje rozwój, i mimo tego że Ty doskonale wiesz, jakie nowe możliwości on daje, nigdy, przenigdy nikogo nie namawiaj do tego, by się rozwijał. Jeśli naprawdę chcesz pomóc swoim bliskim, bądź żywym przykładem, że to, czym się zajmujesz działa. Jeśli to dostrzegą i się zainteresują, sami się do Ciebie zgłoszą, jeśli nie, też jest spoko. To ich życie, nie Twoje, nie podejmiesz za nich żadnej decyzji i nic za nich nie zmienisz, nie da się.

Niewykorzystywanie zdobytych umiejętności

Szczerze powiedziawszy nie do końca rozumiem sens uczenia się czegokolwiek, co działa i daje pożądany rezultat, przy równoczesnym niekorzystaniu z tego w codziennym życiu. Fakt, że w szkołach instalowali nam całą masę pierdoł i jeszcze większej ilości kompletnie niepotrzebnych bzdur kazali się uczyć, a właściwie wyryć na blaszkę, bo z prawdziwym zrozumieniem materiału najczęściej nie miało to nic wspólnego. Jednak często spotykałem ludzi, którzy jeździli ze szkolenia na szkolenie i…. nic. Jasne, jeśli ktoś chce pojechać gdzieś, by spędzić czas w miłej atmosferze to spoko, choć często można to zrobić gdzie indziej i za inne pieniądze, no ale jak kto woli.
A tak całkiem serio, bez sensu jest uczyć się czegoś, a następnie z tego nie korzystać. To nie szkoła, do jakiej chodziłeś tyle lat, to Twoje życie, jeśli więc inwestujesz w siebie, brawo, tylko korzystaj z tego, czego się uczysz, bo wtedy i tylko wtedy będziesz mógł powiedzieć, jak to wszystko działa. Nie bądź kolejnym „maniakiem rozwoju”, bo to nie temu ma służyć. A jeśli chcesz szpanować przed znajomymi wielką i ogromną kolekcją certyfikatów na ścianie, to przerzuć się na kolekcjonowanie np. znaczków, to będzie miało większy sens.

To tylko trzy z wielu pułapek, które każdy może napotkać. Co Ty dodałbyś do tej listy?

 

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook